Ammiszaddaj
Żeglarstwo, to coś więcej niż 14 dni urlopu...

Paweł Szymczak
Ammiszaddaj
st.j. SRC
Na morzu: 545h
 - pod żaglami: 357h
 - powyżej 8°B: 34h
W sumie: 3483Mm

Valid XHTML 1.0 Transitional

Poprawny CSS!

[Valid Atom 1.0]

Bykom-STOP

Zacumowało osób:
87521
Strona istnieje od:
1. października 2004
Dziś jest:
9. września 2010
Pijemy zdrowie:
Piotra i Jakuba

Bądź na bieżąco:
rss

Banderka SIZ-owa

Kongregate logo

Uwolnij Laptopa

Ammiszaddaj, dn. 2007-05-05

O mnie słów kilka

mapaJa Ammiszaddaj

Mam na imię Paweł i od urodzenia, czyli od 84 roku ubiegłego tysiąclecia, mieszkam w Łodzi. Studiowałem Ochronę Środowiska na Politechnice Łódzkiej i powiem szczerze byłem szczęśliwym studentem. Różnie bywało (raz pod wozem, raz na dnie) ale koniec końców jestem zdania, że na dobrym kierunku się znalazłem. Wydział ciężki, zwłaszcza dla kogoś, kto chemię skończył w drugiej klasie liceum i nie myślał o jej kontynuacji. Była fizyka, matematyka i informatyka, bo na takie chciałem zdawać. Traf chciał, że zabrakło mi punktów i nie zostałem biednym studentem informatyki. Teraz mogę się cieszyć wolnością, przyjemnościami, znajomymi - tych, którzy zdali na FTIMS już nie znam... Niestety "uczą się i nie mają czasu na nic". Jest wiec duża szansa, że nie zasilę grona bezrobotnych (informatyków). Obecnie brnę w kieracie szarej wizji statecznego człowieka, praca samochód, piwo, praca... Jest jednak szansa, że jak mnie coś trafi wreszcie to pojawię się na egzaminach wstępnych w Szkole Morskiej... Ciągle marzy mi się bardziej przygoda niż nudne ciułanie grosz do grosza. W przyszłości chciałbym się przeprowadzić do Gdyni, lub do jakiejś małej nadmorskiej mieściny. Matrymonialne: nie mam dziewczyny.

Wiele lat temu, Dziadek zaraził mnie zamiłowaniem wodniackim. Z zapałem więc co roku spływałem Czarną Hańczą, Blizną czy Krutynią. Te ogniska, śpiewy, brać wodniacka... Codziennie gdzie indziej, deszcz czy słońce, nic nie mogło w nas zatrzeć uśmiechu i dobrego humoru. Latem wyjazdy, zimą czekanie na lato, szanty z jakiejś kasety. Nie wyobrażałem sobie wakacji bez spływu kajakowego aż razu pewnego wszyscy znajomi nawalili, przyszedł lipiec a ja zostałem sam w mieście. Wtedy zaświtała myśl o żaglach... Szanty skłoniły mnie do sięgnięcia pół roku wcześniej do literatury marynistycznej, a ta z kolei do spróbowania na własnej skórze "jak to jest". Szybkie googlowanie i w tydzień po znalezieniu oferty rejsu wędrowno-szkoleniowego uzbrojony w nieśmiertelnego "Żeglarza i sternika jachtowego" znalazłem się na Mazurach. Jak było? Tego już musicie poszukać na stronach serwisu... ale powiem, że od tego momentu znalazłem swoją pasję. Pasję, której wynikiem jest ta strona. Braciszek - Żeglarski Serwis z Charakterem wśród wzlotów i upadków działa od 1. października 2004 roku...

Na morzu...Oprócz żeglarstwa jest również wiele innych rzeczy, którymi się interesuję. W serwisie znajdziecie wiele elementów marynistycznych i podróżniczych, nie koniecznie związanych z żaglami. Zawsze mi się marzyło zobaczyć zamorskie kraje, czy pod żaglami, czy na pokładzie innego statku... Ciągle pozostaję pod dużym wrażeniem opowiadań o polskim rybołówstwie dalekomorskim, o Odrze i ludziach tamtej epoki, które zebrał Wojciech Seńków na swojej stronie... Chciałbym zobaczyć Krzyż Południa, poczuć na twarzy powiew passatu, położyć się pod palmami patrząc na lazurową lagunę. Ale nie tylko, ciepłe kraje, w planach czekają na zrealizowanie takie marzenia jak: postawić nogę na falklandzkiej ziemi czy wypić herbatę na Wyspie św. Jerzego...

Lubię też wycieczki piesze i rowerowe, wypady w góry i inne formy aktywnego spędzania czasu, siedzenie nad zeszytami to zdecydowanie nie dla mnie, no ale niestety - każdy kiedyś musi (i powinien!)... Tego jednak wszystkiego nie znajdziecie na Braciszku - tu są tylko podróże związane z wodą. Zamieszczam przede wszystkim wiele tekstu, bo czytać lubię (kto czyta żyje wiele razy, kto czytać nie chce - na jeden żywot jest skazany!) ale i galerie zdjęć z własnych wyjazdów. Jolly RogerPrzy okazji czytania, chciałbym polecić kilka książek, które jako pierwsze z marynistycznych przeczytałem. Przede wszystkim "Przygodzie na imię 'Pogoria'" Zdzisława Szczepaniaka, "Szkoła pod żaglami" Jacka Czajewskiego (pomimo bardzo nudnego wstępu) lub coś, gdzie historia i fikcja splata się w niezapomnianą, pouczającą całość, niestety pisaną ciężkim językiem "Kulawy bosman" Rychlińskiego... Jeśli tylko ktoś czytać lubi to znajdzie na mojej stronie wiele przyjemności, a czytając moje opowiadania z działu Biblioteczka z pewnością nie będzie miał problemu, żeby rozszyfrować mój ciężki charakter i dowiedzieć się kim tak naprawdę jestem "w środku".

Dla ułatwienia powiem, że jestem niepoprawnym romantykiem, któremu przyszło żyć w czasach zdecydowanie innych niż powinno... Nie lubię żyć w biegu, nie lubię się spieszyć, i nie lubię jeśli ktoś mówi mi co mam robić i jak żyć. W żeglarstwie bardziej pociąga mnie dłuższy przelot niż np. odwiedzenie 16 portów w 4 dni (wiem przesadziłem ale chodzi o ideę). Nie pociągają mnie również regaty, i na śródlądziu wolę powoli zmierzać donikąd niż sprawdzać jak szybko daje się przepłynąć Pętle Wielkopolską czy Zalew Sulejowski dookoła. Dobrze opisują mnie słowa jednej z ballad Starego Dobrego Małżeństwa:

Ja - cóż, włóczęga, niespokojny duch,
Ze mną można tylko iść na wrzosowisko,
I zapomnieć wszystko...

Jaka epoka, jaki wiek,
Jaki rok, jaki miesiąc,
Jaki dzien i jaka godzina...

Ze mną można tylko w dali znikać cicho...

Ammiszaddaj, dn. 2008-01-01

W obiektywie

Na STS Fryderyku Chopinie.
Na STS Fryderyku Chopinie.
Zachód słońca na STS Darze Młodzieży.
Zachód słońca na STS Darze Młodzieży.
W morzu mgły.
W morzu mgły.
Na wysokościach.
Na wysokościach.
Na Zalewie Sulejowskim.
Na Zalewie Sulejowskim.
Marzenia się spełniają.
Marzenia się spełniają.

Ammiszaddaj, dn. 2008-01-02

Gdzie już byłem