Braciszek.pl Żeglarski Serwis z Charakterem

Kaperski podbój Łodzi

Ammiszaddaj
,
Andrzej Radomiński opowiada o Mesie Kaprów Polskich
Andrzej Radomiński opowiada o Mesie Kaprów Polskich

Ostatni sobotni wieczór stycznia został niemym świadkiem nadzwyczajnych wydarzeń, które rozegrały się na drugim piętrze Łódzkiego Domu Kultury. Na salę wypełnioną po brzegi sympatykami żeglarstwa wtargnął przez nikogo nie zatrzymywany Andrzej Radomiński i bezpardonowo zawojował serca słuchaczy. Odziany w płaszcz z żaglowego płótna i równie tradycyjne nakrycie głowy już na samym początku wywołał trzęsienie ziemi, a potem napięcie tylko rosło.

Jako członek elitarnego Bractwa Wybrzeża - Mesy Kaprów Polskich odpowiedział na zaproszenie Fundacji Kubryk i zgotował wspaniały wieczór autorski w ramach "Opowieści i Pieśni z Kubryku i Wacht". Chyba nie będzie przesadą, jeśli powiem, że wszyscy słuchali go z zapartym tchem. Andrzej jest niesamowitym gawędziarzem, co bez trudu udowodnił roztaczając przed nami wspaniałe krajobrazy surowych brzegów Ziemi Ognistej. Przez kamieniste plaże i bezkresne bagna, które z trudem daje się przebyć konno przedzieraliśmy się w poszukiwaniu okrętów pokonanych przez zdradliwe wody Patagonii. Z niepokojem czekaliśmy na spotkanie admirała chilijskiej marynarki wojennej licząc na jego pomoc, gdy poważnej awarii uległ statek, na którym ekipa miała kręcić kolejny film:

"Nie mogę ci dać niszczyciela czy jakiejś korwety, ale mówi - wiesz, oni pływają tutaj na ćwiczenia, na manewry. Jak zboczymy tak sto, dwieście mil gdzieś, gdzie ci będzie potrzebne to ładuj się ze swoją ekipą... Ile ich tam masz trzydzieści osób? Ja mówię nie no, osiem osób i z dziesięć koni. - Wejdą. I woził mnie przez trzy miesiące wszędzie..."

Cyfry i gwiazdy według nadań stosowane być winny do nakryć głowy i mundurowych elementów ubrań...
Cyfry i gwiazdy według nadań stosowane być winny do nakryć głowy i mundurowych elementów ubrań...

Wspaniale mieć życzliwych przyjaciół na całym świecie, a członkowie Hermandad de la Costa zawsze niosą pomoc braciom w potrzebie. Znaleźć się w ich szeregach jest niesamowicie trudno. Kandydat musi zostać zaproszony przez co najmniej dwóch, pomyślnie przetrwać długi okres próby i uzyskać aprobatę każdego żyjącego kapra. Nie martwcie się jednak, nawet jeśli nie sprostacie tym wymaganiom nic nie stoi na przeszkodzie byście byli równie dzielnymi i szlachetnymi żeglarzami jak Bracia Wybrzeża. W historii Polskiej Mesy tego zaszczytu dostąpiło niewiele ponad sto osób, czterech gościliśmy na spotkaniu.

Tablica pamiątkowa
Tablica pamiątkowa

Niezrównanym człowiekiem był również Władysław Wagner, nieoczekiwanie jednak na pytanie Andrzeja kto z sali wie kim był, rąk podniosło się wyjątkowo mało... a przecież rok 2012 był właśnie jemu poświęcony. Dla nas to kolejny (oprócz pełnej sali) znak, że "Opowieści i Pieśni z Kubryku i Wacht" są potrzebne. Cytując tablicę pamiątkową znad Trellis Bay na Wyspach Dziewiczych "Władek Wagner 1912-1992 [...] Pierwszy Polak, który opłynął świat w latach 1932-39. Po wojnie zamieszkał przy Trellis Bay nie chcąc wracać do Polski opanowanej przez komunistów. Pamięć o nim żyje tutaj i w Ojczyźnie. 2012 Sailors".

O jego historii wciąż krąży wiele sprzecznych opinii w tym nieprawdziwa, choć w ciągu wielu lat przez władze uznawana jako jedynie słuszna, jakoby razem ze swoim kolegą Rudolfem Korniowskim ukradł jacht. Jest to nieprawda i, jak dobitnie podkreślał nasz Gość, każdy kto chociaż raz widział jacht gaflowy powinien zdać sobie sprawę, że nie da się go uprowadzić we dwie osoby, z których jedna pierwszy raz w życiu znalazła się na pokładzie. Taką to bolesną cenę zapłacił Wagner za odmowę powrotu po wojnie do kraju. Zainteresowani mogą przeczytać więcej np. na wladyslawwagner2012.pl.

Oczywiście podczas spotkania z reżyserem nie mogło zabraknąć materiałów wideo, jeden z przygotowanych na tą okazję klipów dzięki uprzejmości autorki możemy zaprezentować:

Cztery Refy
O Shenandoah, jej imię było, i nie wiedziała, co to miłość.

Oprawę muzyczną tradycyjnie już zapewnił zespół Cztery Refy. Tym razem wyjątkowo, choć nie mają tego w zwyczaju, na wyraźną prośbę wykonały utwór Shenandoah... Ten sam, którego śpiew w 86 roku ubiegłego wieku sprowokował również Andrzej Radomiński - wówczas po 92 godzinach 18 minutach i 20 sekundach nieprzerwanego! śpiewania (najpierw na imprezie Złoty Kur, później w samochodach a ostatecznie w domu prowodyra) ustanowiono rekord Guinnessa w... nieprzerwanym śpiewaniu szanty "Shenandoah". Tym razem na szczęście skończyło się na jednokrotnym wykonaniu.

Wszystkich, którzy chcieliby ze spotkania żeglarskiego wynieść coś ciekawszego niż kilka kufli piwa w pęcherzu serdecznie zapraszamy do Łodzi na kolejne "Opowieści i Pieśni z Kubryku i Wacht".

Zapraszamy na www.zkubrykuiwacht.pl oraz fanpage.

Dodano 3. lutego 2013:

Otrzymaliśmy zgodę na opublikowanie fragmentu reportażu Radia Łódź o "Opowieściach i Pieśniach z Kubryku i Wacht".

Designed and created by Ammiszaddaj - All rights reserved ® Copyright 2004-2017