Ammiszaddaj
Żeglarstwo, to coś więcej niż 14 dni urlopu...

Paweł Szymczak
Ammiszaddaj
st.j. SRC
Na morzu: 545h
 - pod żaglami: 357h
 - powyżej 8°B: 34h
W sumie: 3483Mm

Valid XHTML 1.0 Transitional

Poprawny CSS!

[Valid Atom 1.0]

Bykom-STOP

Zacumowało osób:
87521
Strona istnieje od:
1. października 2004
Dziś jest:
9. września 2010
Pijemy zdrowie:
Piotra i Jakuba

Bądź na bieżąco:
rss

Banderka SIZ-owa

Kongregate logo

Uwolnij Laptopa

Ammiszaddaj, dn. 2007-05-25

Opowieść o Janie Kunie, korsarzu.

Golden Hind autorstwa Montague Dawson
Montague Dawson "Golden Hind"
Copyright © The Mariners' Museum, Newport News, VA, 2004

Gawęda, cz.3

Bilans bitwy był jednoznaczny... Dryfujący bez rej okręt portugalski poddał się wraz z całą załogą, "Castro Verde" został zdobyty wspólnymi siłami Martena i Drake'a a drugi galeon hiszpański spoczywał na dnie. Po stronie korsarzy były poważne uszkodzenia omasztowania, dające się jednak dość szybko naprawić i kilku lekko rannych. Przeciwnicy zaś musieli pogodzić się ze stratą kilkuset piechurów, wyciętych w pień w przednim kasztelu, gdzie szukała schronienia załoga "Zephyra". Po krótkich pertraktacjach między dwoma kapitanami angielskimi zawitała zgoda i przyjaźń. Francis Drake wracał właśnie z kolejnej wyprawy do wybrzeży Meksyku, a po drodze próbował jeszcze zdobyć bogaty transport złota portugalskiego, co by mu się udało, gdyby nie wmieszali się Hiszpanie. Reszta jego floty dopiero w czasie tej rozmowy po bitwie nadciągała z zachodu. Chwilę przed nimi na pobojowisko przybył "Ibex" i wyniknęła kolejna sprzeczka, spowodowana żądaniami Martena o darowanie jeńcom życia. Jednak, ze względu na dług wdzięczności jaki wobec tego dziwnego człowieka z zasadami miał kapitan "Złotej Łani" - zgodził się. Tak więc wkrótce na portugalskich szalupach ratunkowych kołysały się na oceanie załogi dwu narodowości, prawie podrzynając sobie gardła z powodu przeładowania łodzi...

czytaj więcej...

Ammiszaddaj, dn. 2007-05-25

Opowieść o Janie Kunie, korsarzu.

Golden Hind autorstwa Montague Dawson
Montague Dawson "Golden Hind"
Copyright © The Mariners' Museum, Newport News, VA, 2004

Gawęda, cz.2

Salomon White już od dawna narzekał na brak szczęścia. Dowodząc na "Ibexie" już dawno nie natrafił na znaczniejszy pryz, który by go wyrwał z ciężkiej sytuacji materialnej. Był armatorem swojego statku w dwunastej części i do tego jeszcze musiał pokrywać z własnych przychodów wydatki bieżące, naprawy i zaopatrzenie swojej jednostki. Taką zawarł niegdyś umowę i nie mógł od niej odstąpić. Był mężczyzną w sile wieku, podchodzącym pod pięćdziesiątkę, ale czuł się lepiej niż nie jeden trzydziestolatek. Miał nawet odłożone w Towarzystwie Skarbca Królewskiego dość pokaźną sumkę funtów. Ale naruszyć zgromadzony kapitał, nie sięgnąwszy nawet pół wieku? Wzdrygał się na tą myśl, jak i na fakt, że gdyby nie ów butny młodzieniaszek niechybnie by to nastąpiło. Uważał jednak taki postępek za najgorszą zbrodnię. Większą nawet od darowania życia spotkanym papistom, których serdecznie miłował i dla odpokutowania ich grzechów wycinał w pień całe załogi...

czytaj więcej...

Ammiszaddaj, dn. 2007-05-25

Opowieść o Janie Kunie, korsarzu.

Golden Hind autorstwa Montague Dawson
Montague Dawson "Golden Hind"
Copyright © The Mariners' Museum, Newport News, VA, 2004

Gawęda, cz.1

...więc dobrze opowiem ci o dzielnym korsarzu, którego ani kule ani huragany się nie imały. Którego statek fale niosły w dal i najlżejszy nawet podmuch wiatru porywał do tańca. Maciej Kuna, bo o nim mowa korsarz, kaper Rzeczypospolitej Polskiej od lat swojej młodości dowodził i był armatorem "Zephyra" (wespół z jego konstruktorem). Konstruktor ów jednak i architekt popadł w długi nie z własnej winy i musiał odsprzedać swoją część armatorstwa galeony, którą sam budował... A cóż to był za statek: smukłe maszty sięgające do nieba, płachty żagli bielsze od obłoków, smukła linia, idealne kształty... Istna kobieta bym powiedział. Dumnie niosła czy z wiatrem to czy pod wiatr banderę swojego kapitana - złotą kunę rozciągnioną w skoku na tle czarnym jak noc...

czytaj więcej...

Ammiszaddaj, dn. 2007-05-25

Imperium Ashnod

Jesień w jednej z dolin Imperium. Autor nieznany.
Jesień w jednej z dolin Imperium.
Autor nieznany.

Opowiadania mojego autorstwa zawarte na stronie Imperium Ashnod można znaleźć w dziale "Imperium" (dawniej Wrota Imperium) i "Opowiadania". Proponuję przeczytać wszystkie chronologicznie, gdyż stanowią całość i każde następne jest kontynuacją poprzedniego... Moje opowiadania stanowią tylko część większej całości, dlatego usilnie namawiam, do odwiedzenia Imperium aby zachować pełny obraz sytuacji...

Spis opowiadań wraz z bezpośrednimi adresami po kliknięciu więcej.

czytaj więcej...

Ammiszaddaj, dn. 2007-05-20

Hebanowe oczy pięknej Maharini

Taj Mahal by Amal Mongia
Autor: Amal Mongia,
licencja cc-by-sa-2.0

Wspomnienia z Indii, cz.2

Od trzech dni siedzieliśmy w tutejszym motelu i kiedy już straciliśmy nadzieję na odnalezienie jakiegoś śladu Thomasa, kelner w barze (jedynym w tym mieście) przyniósł nam kopertę. "Od tamtego brodatego mężczyzny przy stoliku na zewnątrz..." - powiedział. Rzuciłem okiem w tamtą stronę, a Shindu, który siedział plecami do okien zapytał co widzę - nie odwracał się... "Właściciel białej, bujnej brody i nadawca tego listu siedzi w ogrodzie i popija... chyba herbatę tybetańską, sądząc po kolorze. Wydaje się nie wiedzieć o naszej obecności. Ubrany w biały turban i takie same ubranie, wygląda jakby się urwał z Muzeum Lat Minionych..."Albo mi się wydawało, albo dostrzegłem w oczach Shindu ukrywany błysk. Teraz dopiero obejrzałem kopertę. Wyglądała na wiekową, nawet jak na tutejsze realia. "Takie koperty wycofano z obiegu czterdzieści lat temu" zauważył mój towarzysz i rozerwał delikatnie jej brzegi. Przeleciał wzrokiem tekst i powiedział coś (jakby do siebie), czego nie zrozumiałem, zaraz jednak nieco zmieszany wrócił na zrozumiały język. "Napisana po angielsku, ale nikt już nie pisze takim pismem. Kaligraficzne, ozdobne litery wyszły z mody i umiejętności dekady temu". Treść głosiła, że jej wysokość Maharini Alvaru zaprasza przyjaciół Thomasa w gościnę i informuje, że nie mógł on dłużej czeka na nas czekać, a w Alvarze czeka na nas list pisany jego ręką... Mamy się tam udać z jej służącym, który nam wręczył tą kopertę."

czytaj więcej...

Ammiszaddaj, dn. 2007-05-20

Tajemnicze zniknięcie Thomasa

Taj Mahal by Amal Mongia
Autor: Amal Mongia,
licencja cc-by-sa-2.0

Wspomnienia z Indii, cz.1

Ciekawe doświadczenie - siedzę w luksusowej (jak na tutejsze warunki) restauracji a dawnej angielskiej dzielnicy Munnaru i popijam cejlońską herbatą pączka wiedeńskiego, którego podał mi ubrany w biały garnitur Hindus. Istne pomieszanie kultur. Najważniejsze, że wreszcie tu jestem. To nic, że nie mogłem przybyć tutaj jachtem, w sumie - za dużo szczęścia naraz też nie jest wskazane. Nie mogę się skoncentrować na pisaniu, mój wzrok cały czas biegnie w stronę ogrodu, który znajduje się przed restauracją. Soczysta zieleń we wszystkich jej odcieniach - od jaskrawych, prawie żółtych krzewów po ciemno-czarne korony drzew. Krajobraz zaś cały obsypany morzem kwiatów... Czerwone, żółte, niebieskie, różowe, fioletowe, pomarańczowe... Z tego Kerala słynie - ciepły, prawie tropikalny klimat i mnogość roślin. Taka ciekawostka, której niestety nie udało mi się zobaczyć, co dwanaście lat niebieskie kwiaty nilakurinji'i pokrywają całkowicie wzgórza dookoła tego miasteczka. Widok jest podobno piorunujący, bo zielone ściany zamieniają się jakby w morskie fale...

czytaj więcej...